niedziela, 13 stycznia 2013

100 lat na to czekałam!

Czy Wy również musicie walczyć ze swoimi nasto- lub dwudziestoparo-letnimi córkami
 o noszenie czapek?

Moja starsza córka już z tego wyrosła
 i gotowa nawet dwie czapki nałożyć na głowę, byle jej ciepło było, ale ta młodsza.........

Masakra.
Nie pomagały groźby i prośby.
Nie przekonał ją wieczny katar, częste przeziębienia, anginy, zapalenie oskrzeli.
Nie przestraszyło nawet zapalenie płuc.

Nie założy czapki, choćby ją pokroił na kawałki.

Do teraz...

Bo oto pojawiła się na rynku czapka, na której widok oczy mojej córki zabłysnęły
 i usłyszałam zbawienne:
- O! taką czapkę będę nosić !!!

100 lat na to czekałam :-)

Mamunia szybciutko się postarała i dziś mogę ogłosić wszem i wobec:
Moja córka nosi czapkę !!!!!!!!!!!




Ja raczej noszę, tylko dzisiaj wyszłam bez :-)


sobota, 12 stycznia 2013

Nie wiem, czy się śmiać, czy płakać ...



Pobuszowałam sobie dziś po necie. I włos  mi się na głowie zjeżył. 
Lawina krytyki pod adresem Pana Jurka! 
Krytykują go politycy, krytykuje kościół... 
Nie będę przytaczać przykładów, bo każdy może to przeczytać na różnych portalach.
 Po prostu koszmar.
 Wyszukują nawet jakieś zajścia z przeszłości, byle mu dowalić.
 Z zazdrości? Z własnej bezradności?
 Nie rozumiem...
Ale wystarczy przeczytać np wyznania Kingi, a zapomina się o tych wszystkich "na górze". 
Bo my patrzymy sercem i postrzegamy tego Wielkiego Człowieka inaczej.

To samo tyczy się mojego Owsiaczka.



WOŚP przyjęła go z uśmiechem, znalazłam jego zdjęcie na stronie któregoś ze sztabów z dopiskiem:
"Rękodzielnicy zawsze wspierają WOŚP... Mieć takiego Owsiaka ze skrzydełkami :)"

Natomiast w rankingu gazety wirtualnej moja lalunia zajęła 3 miejsce wsród 
"9 mocno zakręconych aukcji WOŚP" 
- z dopiskiem:
 " Nie do końca wiemy, do czego może się przydać, ale zachęcamy do licytacji"
 - i nawet 7 osób kliknęło, że ta aukcja jest głupia.

Ja, jako nadwrażliwiec, niestety bardzo mocno przyjmuję do siebie każdy negatywny głos :-) 
Przez chwilę było mi przykro, ale jak przeczytałam, co wypisują o Jurku,
 to stwierdziłam, że w sumie mojego Owsiaczka i tak oszczędzili :-)

Tak więc głowa do góry! 
Jutro Wielki Dzień!

Przypominam o wspaniałych aukcjach moich blogowych koleżanek:

Siema!!!

wtorek, 8 stycznia 2013

NO TO GRAJMY !!!

Witam :-)

Nigdy jeszcze nie brałam udziału w żadnym wyzwaniu.
Ale jak zobaczyłam temat ostatniego, postanowiłam spróbować swoich sił. 

Temat brzmi:
Anioły są wśród nas...

Kiedy ostatnio słyszę słowo Anioł - 
- przed oczami staje mi taka postać. 





Nie jestem zadowolona z twarzy, ale po prostu nie umiem tego robić :-(

Mój Anioł nazywa się
 Owsiaczek, 
( w tym miejscu wspomnę, iż zbieżność nazwy, 
jak i ewentualne podobieństwo do jakiejkolwiek osoby 
są całkowicie niezamierzone i przypadkowe :-)

Mojego Owsiaczka zgłaszam na wyzwanie Szuflady 



 ... a także wystawiam Go na licytację dla

 Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, 

bowiem mój Owsiaczek nie umie bezczynnie stać na półce.

A więc Grajmy razem z Nim !!!



Pozdrawiam i trzymajcie kciuki, żeby ktoś go dojrzał wśród tych wszystkich wspaniałych aukcji!

P.S.
Podoba mi się wpis na facebooku Joasi Bieniek na temat mojej aukcji:

I TY MOŻESZ MIEĆ SWOJEGO JURKA !!!!



niedziela, 6 stycznia 2013

Kolejny MISZ - MASZ

Witam Was cieplutko!

W ostatnim poście chwaliłam się prezentami, które otrzymałam, 
dziś pokażę prezenty, które ja przygotowałam w tym gorącym przedświątecznym okresie.

Powstała jedna Tilda:




ściereczki:



woreczek na klamerki :



duuuużo notesów, 
(nie nazywam tego scrapbookingiem,bo do tego brak mi i umiejętności i przyborów, 
ot, tak sobie pokleiłam)

Większość porozdawałam bez sfotografowania, uchwyciłam tylko kilka:





i powstało jeszcze takie coś:


Otrzymałam dziwne zamówienie :-)
Wiecie, że czasem szyję przytulanki dla dzieciaczków. 
Świetna zabawka i cudowna pamiątka. 
Może przypomnę jak wygląda:


Ta natomiast przytulanka została zamówiony pod choinkę dla dziewczyny :-)
I chociaż nie jest to moja bajka, musiałam przyjąć zamówienie z uśmiechem,
żeby nie było, że ciotka to stary wapniak ;-)





Tym akcentem żegnam się z Wami i życzę miłych snów ;-)

środa, 2 stycznia 2013

Prezenty, prezenty...

Witam w Nowym Roku !
Ja nie robię żadnego bilansu, nie rozmyślam o tym, co było.
Zamiast tego uporządkowałam sobie blog,
porobiłam zakładki, by jakoś ogarnąć ten mój misz-masz.
Zanim wkroczę tu z jakimiś nowymi pracami, 
muszę podziękować za niespodzianki, które mnie spotkały.
A więc...
Otrzymałam przesympatyczną paczkę od Bea, a w paczce było to:



Nie macie pojęcia jaką radość sprawił mi ten prezent, 
tym bardziej, że lata cale nie bylo w moim domu kalendarza z wyrywanymi kartkami :-)
 Znalazłam dla niego idealne miejsce i już mi oznajmił rozpoczęcie Nowego Roku :-)

Ale to nie wszystko - w paczce było mnóstwo przydasi scrapbookingowych, 
ale już je porozkładałam po pudełkach i zapomniałam o fotce :-(

Dzięki wielkie, Kochana!!!

Druga przesyłka przyleciała z Anglii od przesympatycznej Ishin:
 


Serce cudowne! 
Będę spoglądała na nie nie tylko jak na dekorację ...
Wiem co słowo SERCE oznacza dla Ishin... 
Jestem z Tobą, Kochana.

I karteczka od Janeczki:

 Doceniam bardzo tę pamięć, bo wiem ile Janeczka ma blogowych koleżanek, 
chyba jej samej trudno to ogarnąć :-)

Przyszła jeszcze paczka od Maryś, ale na razie nie mogę pokazać... :-)

I w samą Wigilię przesyłka od Oli z wygranym Candy.
 Znów miałam szczęście :-)


Zapiszę w notesie sprawdzone przepisy na potrawy wigilijne i świąteczne, 
bo co rok zapominam, co by tu ugotować :-)


A największy prezent sprawiliśmy sobie z mężem sami.
MUSZĘ się pochwalić.

Oto i ON:



Kupiliśmy go na początku grudnia, jest już w pełni sprawdzony, przetestowany,

ocena - REWELACJA!

Kto nie zna tego ustrojstwa, temu podam kilka przykładów:

Pyszne masło osełkowe - 2 minuty.
Ciasto drożdżowe pięknie wyrobione, napowietrzone - 3 minuty.
Ciasto na pierogi idealne do lepienia - 60 sekund.
Serek waniliowy. Serek almette. Majonez. Lody. Jogurt.
A napoje? Pyszny Kubuś, sok pomarańczowy, cappucino, kawa i herbata mrożona, czekolada na gorąco, ajerkoniak i inne likiery - wszystko w kilka minut.
Albo np. cebula. Wrzucam całą - po 3 sekundach jest poszatkowana. Dolewam 2 łyżki oleju - po 2 minutach jest zeszklona.
A dania ? Papryki faszerowanej nigdy nie jadłam tak soczystej i mięsistej.
A zupy. A sosy. A surówki...

Dla mnie, która nie lubi spędzać czasu przy garach - IDEAŁ!

No. Dosyć chwalenia.
Narka!

poniedziałek, 31 grudnia 2012

NIECH RZECZYWISTOŚĆ PRZEROŚNIE MARZENIA !!!

Moi Kochani!

Z całego serca dziękuję za wszystkie życzenia Świąteczne,
za te wysyłane pocztą, za maile, za e-kartki i życzenia zawarte w komentarzach.

Spadły na mnie również niespodzianki - otrzymałam wspaniale prezenty,
którymi pochwalę się po Nowym roku.

Dziękuję za życzenia zdrowia, czuję się już lepiej,
ale tak całkiem to mi cholerstwo nie przeszło :-(

Noc Sylwestrową spędzam w domciu, przed telewizorem, 
chyba po raz pierwszy od 30 lat :-)

No i cóż...
Miałam tyle marzeń związanych z Nowym Rokiem,
ale już zapomniałam co chciałam,
bo po ostatnich przejściach życzę sobie tylko ZDROWIA !

A Wam...
Kochani!
 Za chwilę kalendarz zmieni datę...
Z tej okazji chciałabym Wam życzyć  wszystkiego co najlepsze,
zdrowia :-)
spełnienia marzeń - tych dużych i tych najskrytszych,
wspaniałych prac, nieustających inspiracji ...

Niech rzeczywistość przerośnie marzenia !!!

i proszę ... zostańcie ze mną!



piątek, 21 grudnia 2012

Wegetacja...

Moi kochani!
Przeglądam Wasze posty, czytam o przedświątecznej krzątaninie, bieganinie
i zazdroszczę...

U mnie wegetacja...

Już piąty dzień leżę zwinięta w kłębek i czekam na koniec mojego koszmaru :-(

Zespół jelita spastycznego. Chyba najgorsza odmiana.
Kto zna tę chorobę, ten wie, o czym mówię.
Atakuje mnie raz, dwa razy w roku, że też musiało cholerstwo przyjść właśnie teraz.
Ból, potworny ból. W brzuchu ogień, a krzyż i biodra - mam wrażenie, że zaraz mi się rozerwą.
Jest na to skuteczny lek, ale - niestety - zaczyna działać po 14 dniach przyjmowania.
Lekarze twierdzą, że najlepiej dla mnie byłoby te 14 dni przespać na psychotropach -
- ale ja już wolę sobie pocierpieć.

Dziś kolejną noc spędziłam w łazience.
Nie, nie mam żadnych sensacji - bo to tylko ból -
- ale tam mogę spokojnie siąść na podłodze, zwinąć się i popłakać, nie budząc innych.

Są chwile, kiedy myślę, że już tego bólu dłużej nie zniosę,
ale zniosę przecież :-)
Tramal nawet to łagodzi, ale jest za silny, więc staram się go unikać.
Oszukuję się nospą.

Owszem, są chwile, kiedy boli mniej - wtedy biegnę do maszyny i kończę prezenty dla najbliższych,
albo wykonuję usługi dla znajomych, którzy chyba telegram dostali, że zbliżają się święta.

Dobrze, że przed chorobą posprzątałam i ustroiłam mieszkanie.
Wygląda ślicznie, ale nawet nie chce mi się robić zdjęć.
Boję się tylko o Wigilię, bo zaprosiłam dużo gości i muszę przygotować Wieczerzę.

Ale dam radę - Matka Polka się nie poddaje :-)

Tak więc nadchodzące dni zapowiadają się u mnie nieciekawie,
ale Wam, moi Kochani, 
życzę zdrowych, spokojnych Świąt,
dużo ciepła i miłości!