wtorek, 13 listopada 2012

PLAGIAT

Wiem, że większość z Was, szyjących, projektuje swoje dzieła; 
wymyśla, improwizuje, 
(tu pozdrawiam Anię, bo akurat wczoraj rozmawiałam z nią na ten temat).
Ja oczywiście rownież wielokrotnie jestem na to skazana, 
muszę dostosować się do zdobytych tkanin lub do gustu moich klientów.

Ale czasami jest tak, że jak zobaczę jakieś cudne szyjątko,
nie ma siły - chcę takie samo :-)

Tak jest np. z moimi królikami.
Kiedy mam zamiar je uszyć, karmię się blogiem Le monde des créations,
 przy którym wzdycham od miesięcy.

Przedstawiam Wam więc moje Szaraczki:





No i bałwanki Peninii ...
Po prostu się w nich zakochałam.
Najpierw pomyślałam: uszyję podobne.
Ale nie da się!
 Każda zmiana tylko by je popsuła!
Gosiu, dziękuję Ci za projekt i zgodę na kradzież :-)



Wracam do maszyny :-)
Pozdrawiam!

sobota, 10 listopada 2012

Szyję, szyję, szyję...

Jejku, jak ten czas szybko mija...
W czwartek pokroić bym się dała za to, że jest środa :-)
Kiedy to uciekło?
Szyję, szyję, szyję... codziennie coś innego.
Ale to dobrze. Nie lubię monotonii.

Cierpliwa sąsiadeczka doczekała się w końcu dawno zamówionych kotów :


Emilkę można otulić nowym kocem :


Na Allegro kupiłam beżowy len. Na ciałka dla moich lal.
Kiedy otworzyłam paczkę, myślałam, że mnie trafi. 
Kolor oliwkowy :-(
Pierwsza myśl - na śmietnik. Druga - a może coś wymodzę...?
Uszyłam kilka woreczków na bieliznę. Wyszły nawet fajnie.
Aplikację widziałam na jakimś blogu, zapisałam sobie fotkę,
ale nie podpisałam czyje to dzieło, więc teraz nie wiem komu podziękować za inspirację :-(




Dziś odpoczęłam od maszyny.
Cały dzień spędziłam w mojej rodzinnej miejscowości
u mojej ulubionej nauczycielki z podstawówki.
Powspominałyśmy, poplotkowałyśmy... było super.
Wyjazd wyskoczył dość spontanicznie, nie zdążyłam przygotować większego prezentu.
Wczoraj wieczorem uszyłam tylko "moją firmową" ściereczkę kuchenną:


Wiem, że Pani Marylka mnie podczytuje,
więc jeszcze raz pozdrawiam i dziękuję za miły dzień :-)

No a teraz... o Świętach myśleć czas zacząć...

Życzę sobie i Wam ciekawych pomysłów, moc energii
i 48-godzinnej doby :-)

czwartek, 8 listopada 2012

Craftujemy dla Hospicjum Cordis.

Witam cieplutko! 
Przez ostatnie dni Craftowałam dla Hospicjum Cordis.
Co to jest i na czym polega możecie przeczytać  pod tym linkiem.

Zastanawiałam się, co mogłabym przygotować, by sprawić chorym dzieciaczkom odrobinę radości.
W efekcie powstał wesoły bałwanek:




Uszyłam też kilka kompletów ubranek dla lal:






                      Ufff... dochodzi druga, lecę do łóżka, coś ostatnio codziennie mi tak schodzi...
Dobrej nocy!

wtorek, 30 października 2012

Źle mi...

Jutro jadę do Krakowa. Boję się tego wyjazdu.
 Zawsze jeździłam do Mamusi... 
Teraz po raz pierwszy nie jadę do NIEJ, tylko na JEJ...
Myślałam, że czas powoli zagoi rany, ale ja tęsknię coraz bardziej. 
Po prostu chce mi się do NIEJ...

Moja Mamusia nie pisała listów, więc nawet nie mogę przytulić do serca JEJ słów.
Była "nowoczesna'. Komóra, skype...
Jedynie jak wyciągam teczkę z przepisami, to wypadają z niej kartki zapisane przez NIĄ.
 Kiedyś nie zwracałam na nie uwagi. Interesował mnie tylko przepis. 
Teraz patrzę na nie i widzę JĄ...
  Jak siedzi z długopisem w ręku i pisze.
 Nie, nie pisze - kaligrafuje! Jaki ONA miała piękny charakter pisma... 
Nienawidziła, jak ktoś gryzmolił. Uważała to za niedbalstwo. 
I nienawidziła, jak ktoś mówił "wyłanczam" :-)

Jezu, wszędzie Ją widzę! W markecie, na targu, na ulicy.... 
Czyjś ruch, czyjeś spojrzenie, kurtka, zmarszczka, głos... 
Kiedyś była tylko w Krakowie, a teraz jest wszędzie !
Chyba miała rację Maryś, kiedy mi napisała, że Ona po prostu chce mi dotrzymać kroku...

No nic, Mamuś. Jadę do Ciebie..
Tzn... na Twój....



piątek, 26 października 2012

Królicza rodzinka

Witam Was cieplutko...
Powinnam szyć ślimaki. Bo tak się ślimaczę, że masakra.
Myślałam, że z czasem pójdzie mi lepiej, ale nie - na jedną Tildę czy zająca potrzebuję całych dwóch dni
 i nijak nie jestem w stanie tego przyspieszyć :-(

Poza tym za dużo czasu kradnie mi net...
Tak niby zerknę na kilka ulubionych blogów, z nich trafiam na inne, tam dostrzegę kolejne...
 tu się pozachwycam, tam się zadumam, gdzie indziej pobeczę...
Ale wiecie jak to jest...

Więc teraz szybciutko pokażę co wytańcowała igła z nitką i uciekam.

Te królisie polecą do Anglii i otrzymają je cztery słodkie dziewczynki:





Tilda szyta była "na wczoraj", miała mieć jasne włosy do ramion
 i niestety nie miałam pod ręką czegoś lepszego na krótką fryzurę :-(


Anioł ma oczywiście worek pełen ciepłych życzeń:


Dla dzieciątka powstał milusi kocyk z podusią:


i 3 przytulanki - (te uszyłam wcześniej, ale mi umknęły:-)



A teraz zamykam kompa i uciekam. 
Przesyłam gorące buziaki!

poniedziałek, 15 października 2012

Tildy dwie

Znajoma zamówiła Anioła na urodziny koleżanki.
Nie bardzo wiedziałam jakiego uszyć, bo najpierw chciała do kuchni, potem że na komodę...
W efekcie przygotowałam dwa, do wyboru. 
Pierwszy to już znany Wam Anioł kuchenny:




Przyczepiłam karteczkę, że jest to Opiekun domowego ogniska i radości z codziennych obowiązków.

 Drugi wygląda tak:




W ręku trzyma worek szczęścia, zdrowia, miłości i wszystkiego, co potrzebne solenizantce
(tu oczywiście wpisałam imię):


Sama jestem ciekawa, którą lalę wybierze.

Znajoma mówiła, że owa jubilatka miała niedawno wypadek samochodowy,
przygotowałam Jej więc zawieszkę:



Z tyłu przyczepiłam karteczkę, że jest to :
  Zawieszka do auta, 
specjalnie dla Ciebie (imię :-)
dwa w jednym : 
pachnie i chroni :-)

Dziś obchodzimy z mężem rocznicę ślubu. Tylko nie wiem którą. 
Ja twierdzę, że 24-tą, a mąż, że 23-cią...
Nie chce mi się szukać w papierach, nieważne...


 Czekam na Niego z jego ulubionym tortem :-)

Przesyłam uściski :-)

czwartek, 11 października 2012

On

Wasze komentarze dały mi takiego powera, że pomyślałam sobie:
- aaa, jak straciłam tyle nerwów na NIĄ, to niech jeszcze trochę stracę na NIEGO.
I oto On :-)






Dobrej nocki życzę!